Pracowałem w firmie kurierskiej. Regularnie dowoziłem ludziom do domów paczki. Nie powiem, praca była trudna, w szczególności zimą, gdy mróz szczypał w dłonie i ogólnie oziębiał cały organizm. Można było przez to często zachorować, ale całe szczęście miałem niezłą odporność. Pewnego razu zaciekawiło mnie, jak wygląda firma kurierska od strony przysłowiowej kuchni.

Sortowanie przez podajniki

podajniki sortująceKiedy pewnego słonecznego poranka przyjechał na bazę, zauważyłem, że przybyłem o godzinę za szybko. No tak, zapomniałem o przestawieniu zegarków. Wtedy zdecydowałem się pójść na magazyn i zobaczyć jak wygląda. Było tam oczywiście mnóstwo paczek i podajniki sortujące, po których to pakunki się poruszały. Pracownicy z kolei przebierali wszystkie z nich, aby następnie odłożyć na daną kupkę. Każda z nich była dla danego kuriera pod względem rejonu, czyli przydzielonych adresów. Jeśli chodzi o podajniki, poruszały się w pełni automatycznie i sprawnie. Dzięki nim ewidentnie praca stawała się szybsza i łatwiejsza. Jeden z magazynierów powiedział, że tylko raz na jakiś czas przychodzi serwisant, bo maszyny są praktycznie niezniszczalne. Z pewnością kosztowały firmę majątek, ale biorąc pod uwagę ich przydatność – opłacało się to. I w ten sposób nareszcie dowiedziałem się, w jaki sposób są przygotowywane paczki, które następnie umieszczam na pace auta. 

Wszystkie paczki przesuwały się po podajnikach naprawdę sprawnie. Wszystko to było zasługą rolek oraz taśm, w które wyposażono te urządzenia. Dodatkowo sprzęt sprawiał wrażenie solidnego, a to głównie ze względu na wykorzystanie mocnych materiałów – głównie stali. Na dodatek wszystko zostało podłączone do komputera, który odpowiednio ważył wszystkie pakunki w czasie rzeczywistym. Zbyt ciężkie odkładano na bok.