Kiedy zaszłam w ciążę, to mój mąż wyjechał do pracy za granicę. Potrzebowaliśmy wtedy pieniędzy i to była jedyna możliwość. Z czasem okazało się, że mój mąż Darek zarabiał bardzo dużo i zdecydował się tam pracować na stałe. Do kraju jednak przyjeżdżał regularnie.

Wizyta w sklepie z butami korekcyjnymi

buty korekcyjne memoUrodziłam chłopca i dałam mu na imię Tomek. Mój mąż Darek przyjechał wtedy do kraju, żeby się mną opiekować. Dziecko było zdrowe i rozwijało się prawidłowo. Po kilku latach jak chodziłam z nim do lekarza, to okazało się, że miał problemy z postawą i lekarz zalecił mojemu synowi noszenie butów korekcyjnych. Wada postawy nie była poważna, ale obuwie tego typu było niezbędne, by syn w przyszłości nie miał problemów. Wybrałam się z synem do sklepu obuwniczego. Dostępne tam były buty korekcyjne memo, które od razu polecił mi sprzedawca. Nie znałam się na butach korekcyjnych i nie byłam w stanie samodzielnie podjąć decyzji w kwestii wyboru. Sprzedawca widząc moje zakłopotanie, powiedział mi wszystko na temat tych butów i uzasadnił, dlaczego powinnam je wybrać dla syna. Buty korekcyjne nie były aż tak drogie i występowały w różnych wariantach, dlatego zdecydowałam się na zakup dwóch par, żeby moje dziecko nie chodziło przez cały czas w jednych butach. Nawet nie było widać, że to obuwie było korekcyjne, ponieważ wyglądało jak każde inne. Buty okazały się być bardzo wygodne, bo Tomek ani razu nie narzekał, że bolą go stopy. Wcześniej ciągle mu coś przeszkadzało.

Kolejna wizyta u lekarza była już zupełnie inna. Stwierdzono poprawę postawy u mojego syna i zapewniono mnie, że syn szybko wyzdrowieje. Przez cały czas nosił buty korekcyjne i to było zasługą tak dużych postępów. Byłam zadowolona i od razu o tym poinformowałam swojego męża.